wtorek, 9 lutego 2016
THE DUFF, CZYLI TROCHĘ O MNIE
,,Być, albo nie być..." Zasadniczo to wcale nie jest pytanie. Ale kto by się tam nad tym zastanawiał. Pomyślmy nad czymś trochę istotniejszym, czyli jak te słowa odnoszą się do Nas?
Ja nie wpadłam na nic odkrywczego. Jestem postacią bierną, lub czynną. Mam wybór.
To też jest w sumie zastanawiające: mieć wybór... W szkole jak i w życiu nie zawsze go mamy. Zależy to od wielu różnych czynników, takich jak wygląd, charakter, przekonania, przeznaczenie...
Moim przeznaczeniem było stanie w cieniu. Do dziś w nim stoję. W cieniu swojej najlepszej przyjaciółki. Nie zrozumcie mnie źle, ja nie narzekam. Jedynie stwierdzam fakty. Tak naprawdę to mi to nawet nie przeszkadza... Nie wiem, dlaczego przestało mi zależeć na tym, by rzucać własny cień. Bezpieczeństwo? Przyzwyczajenie? Może. Naprawdę nie mam pojęcia. Tak wyszło.
Od przedszkola byłam tą gorszą. No wiecie, ta brzydsza, cichsza, ta, która była Ciamajdą podczas zabawy w Smerfy. Ale nigdy mi to nie przeszkadzało. Za plecami przyjaciółki czułam się bezpiecznie... Oczywiście, zawsze jej zazdrościłam twarzy, znajomych, popularności...
Nigdy tego jednak nie powiedziałam.
Dopiero w gimnazjum zaczęło mi to trochę doskwierać. Fakt, że nikt nie znał mojego imienia, że byłam 'tą od Pani X'. Jednak nigdy nie miałam odwagi, by zawalczyć o własny blask. Tak więc, zaczęłam pisać pamiętnik i nim się spostrzegłam, zaczęłam być małą Bridget Jones. Niby fajnie, bo pod koniec wyszła za prawnika, ale ja mówię o samych początkach. O braku poczucia własnej wartości.
Wszystko się zmieniło wraz z filmem ,,The DUFF". Niby głupia komedia romantyczna, ale sytuacja zaczęła dla mnie zupełnie inaczej wyglądać. Pokochałam Biancę. Tym samym pokochałam siebie. Zaakceptowałam fakt, że jestem DUFF-em swojej najlepszej przyjaciółki. No cóż, taki los. Wiem, że nie potrafiłabym odnaleźć się w świecie dominacji i dlatego nie tylko zaakceptowałam swoją pozycję, ale również zaczęłam ją doceniać. W końcu na świecie potrzebne też są i takie osoby, co nie?
Tak więc, droga Osobo. Kimkolwiek jesteś, jesteś wyjątkowa. Nie ważne co robisz, jaki masz status związku czy ilość znajomych na fb. Zaakceptuj sama siebie, a wszystko wyda Ci się piękniejsze i zupełnie inne niż przedtem. A jeżeli nie potrafisz pokochać swoich wad, spróbuj coś zmienić, choćby kolor włosów. Bo wiesz, wszyscy mamy wybór. ;)
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)



Dziękuję za miłe słowa :) Oczywiście, chętnie czytuje blogi prowadzone z pasji
OdpowiedzUsuń